wtorek, 28 lutego 2017

Pielęgnacja włosów z John Masters Organics - odżywka w sprayu Zielona herbata i nagietek oraz nabłyszczający żel Shine On

Jakiś czas temu przyjrzałam się swoim kosmetykom do pielęgnacji włosów i odkryłam, że tęsknię za odżywkami bez spłukiwania, takimi, które mogę nałożyć na umyte już włosy i które dadzą mi złudzenie lepszej pielęgnacji. Zawsze nieco podejrzliwie patrzę na produkty, które producent każe mi dokładnie spłukać i to zaledwie po trzech minutach od aplikacji! 

środa, 22 lutego 2017

Norel? 4 razy na TAK!

Po długim okresie eksperymentów i nałogowego niemal testowania nowych kosmetyków, coraz częściej wracam do tego, co sprawdzone. Nie oznacza to wcale, że nie kusi mnie nowe - jeśli przestanie kusić znaczyć będzie, że straciłam świadomość lub odcięli mi dostęp do Internetu ;-) - ale zwyczajnie czasem dobrze jest oprzeć się o pewniaki. Takimi są dla mnie między innymi kosmetyki Norel i niemal wszystko wymienione w treści poniżej to stałe pozycje w mojej kosmetyczce. Niemal - bo jest też jedna nowość i o niej także chętnie Wam opowiem. Zapraszam dalej!


wtorek, 14 lutego 2017

Odwiedź ze mną Bella Toscana!

Najmilszym prezentem, jaki mogę sobie sprawić, jest podróż. Zwykle do miejsc nowych, nieznanych mi jeszcze, ale jest taki jeden moment w roku (urodziny!), w którym kierowana sentymentem wracam tam, gdzie wiem, że zawsze będzie mi dobrze - do Włoch ♥  Z zachwytem odkrywam nowe regiony, z radością myślę o tych, których odkrywanie ciągle przede mną i cieszę się na myśl o każdej podróży. Zwiedzanie Włoch to jak niespieszna uczta, wyśmienicie smakuje, tyle jeszcze przed nami, a najpiękniejsze w tym to, że wszystkie te pyszne kąski są niemal na wyciągniecie ręki ;)


czwartek, 2 lutego 2017

Givenchy, Poudre Premiere

Są takie kosmetyki, bez których trudno mi sobie wyobrazić moją kosmetyczkę i wśród nich z pewnością jest róż czy tusz do rzęs. Są i takie, bez których spokojnie mogę się obejść i do nich bezsprzecznie należy puder wykończeniowy. Chętnie pomijam go przede wszystkim dlatego, że nie lubię efektu zmatowionej skóry. Inny, nie mniej dla mnie istotny powód, jest taki, że im mniej warstw noszę na skórze, tym lepiej się czuję, a podkład, róż i/lub brązer to i tak aż nadto dla mnie. Kiedy jednak już decyduję się sięgnąć po puder  to chcę, aby był możliwie lekki i najlepiej niemal niewidoczny na twarzy. Nie musi matowić, powinien raczej scalać wszystko w jedną lekką całość, być dosłownie taką kropką nad i. Dobrze, jeśli przedłuża makijaż, pięknie jeśli dodatkowo delikatnie wygładza skórę i optycznie zmiękcza rysy. Do niedawna takim Graalem był dla mnie niedostępny już Cristalline Chanel, od pewnego czasu godnie zastępuje go Givenchy Poudre Premiere. I o nim ten wpis.