niedziela, 23 kwietnia 2017

Bielenda. Serum z kwasem glikolowym i witaminą C.

Po niewątpliwym sukcesie, jaki odniosło serum z linii korygującej, z dużą ciekawością przyglądam się każdemu kolejnemu serum Bielendy. I kiedy tylko na drogeryjnych półkach pojawiła się nowa seria z kwasem glikolowym i witaminą C, a w ramach niej także serum,  od razu wiedziałam, że to chcę je wypróbować. Czy okazało się równie fajne, jak zielony ulubieniec? ;) Zapraszam dalej.

Rozpiętość wiekowa użytkowniczek, którym producent dedykuje linię Neuro Glicol + Vit. C jest dość spora, bo od 30 do aż 60+, a więc są to wszystkie te cery, które mogą borykać się z problemem szarej, zmęczonej skóry z widoczną utratą jędrności i zmarszczkami. Lub są po prostu tłuste, mieszane, z przebarwieniami i rozszerzonymi porami. W skład linii wchodzą dwa kremy - na dzień i na noc, serum i emulsja myjąca. Do mnie póki co najmocniej przemówiło serum, ale pewnie skuszę się także na emulsję myjącą, tym bardziej, że serum radzi sobie świetnie i tym samym jest naprawdę niezłą reklamą całej serii.




Serum ma postać przezroczystego żelu; jest dość płynne, ale nałożone na skórę dość szybko na niej zasycha. Nie wchłania się do zera, zostawia lekką warstwę na skórze, ale ponieważ stosuję je na noc - taka jest zresztą rekomendacja producenta - zupełnie mi to nie przeszkadza. Stosowane regularnie powoduje minimalne złuszczanie skóry - być może na twarzy mniej przyzwyczajonej do kwasów niż moja reakcja będzie silniejsza, niemniej nie jest to stężenie (kwas glikolowy 4.5%), którego bym się obawiała. Zawartość kwasu w serum sprawia, że wszelkie wypryski szybciej znikają (lub nie pojawiają się wcale), pory są mniej widoczne, a przebarwienia delikatnie się rozjaśniają. Dodatek witaminy C powoduje, że twarz staje się promienna i zyskuje zdrowy koloryt. Tajemniczym składnikiem jest Neuropeptyd, który ma hamować skurcze mięśni twarzy ograniczając tym samym powstawanie zmarszczek, ale przyznam, że moja mimika jak była żywa, tak żywa pozostała, widać efekt peptydu się jej nie ima ;) 



Opakowanie jest bardzo poręczne, szklane z plastikową zatyczką. Kosmetyk jest praktycznie bezzapachowy, co odnotowuję na plus, jakkolwiek po niezwykle energetyzujących kolorach opakowania (zwłaszcza kartonik jest mocno pomarańczowy) spodziewałam się mocnego uderzenia cytrusowych nut ;) Efekty stosowania serum są widoczne dość szybko, podobnie jak niestety lekkie przesuszenie skóry, warto zatem pamiętać o dobrym nawilżeniu skóry. 


Podsumowując - Bielenda nie rozczarowuje, przed Wami kolejne serum warte wypróbowania. 



18 komentarzy:

  1. Niezmiernie się cieszę, że serum nie zablokowało Ci mimiki :DDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Odetchnęłam z ulgą - niedawno kupiłam to serum, bałam się, że po przeczytaniu Twojej recenzji zacznę żałować ;) Moja cera zaczyna zauważać, że coś się dzieje dopiero po nałożeniu 20% peelingu salicylowego na spirytusie, więc nie spodziewam się złuszczania, ale mam nadzieję, że takie stężenie kwasu utrzyma skórę w ryzach.
    Cieszę się, że polskie firmy podchwytują zachodnie trendy, dzięki czemu w drogeriach pojawiają się kosmetyki z modnymi i skutecznymi składnikami (vit C, kwasy) w przyjaznych cenach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bielenda nie rozczarowuje, wręcz zaskakuje. Ciekawa jestem osławionego Mezo Serum i produktu, który właśnie pokazujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny tych produktów są tak przyjazne, że naprawdę warto wypróbować :)

      Usuń
  4. Szkoda, że tak przesusza, bo i tak mam już suchą skórę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka już chyba specyfika większości złuszczających produktów ;)

      Usuń
  5. Ostatnio zgadałam się z ciocią, że bardzo jej to serum służy. Ciekawe jak zdałoby egzamin u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy sporo wspólnych ulubieńców, więc zgaduję, że całkiem nieźle ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. To nowość w ofercie Bielenda, może dlatego? :)

      Usuń
  7. Mam to serum gdzieś ;) Nie omieszkam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mogłabym polubić to serum, zawsze gdy stosuję kwasy nakładam też grubsze warstwy odżywczych kremów

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na nie nieodpartą ochotę mimo, że akurat serum korygujące jakoś do końca mnie nie zachwyciło ;) Ale wersję z wit.c polubiłam za to bardzo :D

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)