środa, 22 lutego 2017

Norel? 4 razy na TAK!

Po długim okresie eksperymentów i nałogowego niemal testowania nowych kosmetyków, coraz częściej wracam do tego, co sprawdzone. Nie oznacza to wcale, że nie kusi mnie nowe - jeśli przestanie kusić znaczyć będzie, że straciłam świadomość lub odcięli mi dostęp do Internetu ;-) - ale zwyczajnie czasem dobrze jest oprzeć się o pewniaki. Takimi są dla mnie między innymi kosmetyki Norel i niemal wszystko wymienione w treści poniżej to stałe pozycje w mojej kosmetyczce. Niemal - bo jest też jedna nowość i o niej także chętnie Wam opowiem. Zapraszam dalej!


Zacznę od absolutnego faworyta - rozświetlającego kremu pod oczy z serii Multivitamin. Pisałam o nim tutaj: KLIK, nie chcę się więc powtarzać, najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że zapytana o to, jaki krem pod oczy polecam bez wahania wskazuję właśnie ten. Nawiasem mówiąc, dla cer dojrzałych, czy bardziej wymagających mam jeszcze jedną mocną rekomendację, krem, o którym dotąd nie pisałam na blogu (i sama nie wiem dlaczego, najpewniej winne to niewyjściowe opakowanie :-)), a który jest moim zimowym ulubieńcem: krem z awokado Martiny Gebhardt. Oba kremy świetnie mi służą i oba gorąco polecam. Niewątpliwym ich plusem jest także rozsądna cena, dodatkowo Norel często możecie złapać w Douglasowych promocjach. Dajcie znać jeśli już używałyście któregoś z nich!




Kolejny pewniak od Norel to Punktowy korektor przebarwień, jeden z elementów linii Whitening. Nie powiem Wam, jak działa na przebarwienia posłoneczne, bo takich szczęśliwie nie mam, ale nie mogę nie docenić tego, jak błyskawicznie przy jego udziale skóra odzyskuje swój naturalny koloryt po mikrourazach, wypryskach, czy stanach zapalnych. Te niestety czasem mi się przytrafiają i jakkolwiek szybko się goją, to pozostawiają po sobie czerwone ślady, które w normalnej sytuacji wcale tak łatwo nie znikają, jak przy pomocy korektora Norel. Nieduża rzecz, a cieszy ;-) Nowość, o której wspomniałam na początku, to Glycolic Acid krem wygładzający z kwasami AHA i ekstraktem z irysa. Na wszystko, co ma słowo "kwasy" w nazwie z zainteresowaniem strzygę uszami i zwykle się nie mylę - kwasy wybornie służą mojej cerze, dzięki nim jest gładka, o zdrowym kolorycie, a jeśli czasem z przyczyn dietowo-hormonalnych przytrafiają mi się jakieś katastrofy na skórze, kwas pozwalają mi szybko odzyskać nad nią kontrolę. Krem Norel, podobnie jak pozostałe kosmetyki jest częścią większej serii, która ma przywrócić skórze gładkość, miękkość i elastyczność. Jest nieinwazyjny; nie powoduje łuszczenia ani przesuszu twarzy, ale regularnie stosowany już po około 10 dniach pozwala zauważyć efekty. Bardzo delikatny  - wspomniane w nazwie kwasy to, pozwolicie, że zacytuję za producentem: "2% kwasy (...) glikolowy, mlekowy, cytrynowy zamknięte w strukturach lamelarnych, które zapewniają ich stopniowe przenikanie do skóry przez wiele  godzin. Taka forma uwalniania kwasów łagodnie złuszcza skórę na poziomie 8% czystych kwasów AHA". Formuła kremu jest z tych otulających skórę - treściwa, ale łatwa w rozsmarowaniu, przyjemna do noszenia zwłaszcza zimą, świetnie chroni skórę przez nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi. Kosmetyk z założenia przeznaczony jest do pielęgnacji skóry dojrzałej, ale przekonana jestem, że i młodsze odbiorczynie będą z niego zadowolone. 


I na koniec coś, na co trafiłam zupełnym przypadkiem, bo z zasady nie bardzo wierzę w działanie tego typu produktów. Tutaj musiałam nie tylko uznać wyższość marki nad moimi przekonaniami, ale także zadbać o to, aby kosmetyk zawsze mieć w zapasie. Mowa o balsamie - żelu Gluco Stop z kompleksem redukującym tkankę tłuszczową. Wyszczuplić pewnie nie wyszczupli, a już na pewno nie bez waszego czynnego udziału, ale to co robi ze skórą warte jest co najmniej ody pochwalnej! Już w parę minut po aplikacji wyraźnie ją napina, ujędrnia i wygładza i efekt naprawdę jest z serii tych, których nie musicie się domyślać ;) Za ten cud odpowiedzialny jest antycellulitowy kompleks oparty o wyciąg z alg, ekstrakty z bluszczu, ruszczyka, nostrzyka, bylicy bożego drzewka, kofeiny, L-karnityny  i Centella Asiatica. Formuła żelu ma ogromną zaletę - szybko się wchłania i nie pozostawia klejącej warstwy.  



Mam nadzieję, że udało mi się zainteresować Was kosmetykami Norel, jeśli jeszcze nie miałyście z nimi styczności, dajcie im szansę, marka zdecydowanie jest tego warta, bo w swojej ofercie ma prawdziwe bogactwo dobrze przemyślanych kompozycji. 

Dajcie też znać, czy i do jakich kosmetyków wracacie regularnie? Na pewno macie swoje hity!



28 komentarzy:

  1. Ja mam coś rozjaśniające w miniaturze, lubię , dobre działanie tylko zapach aki jakiś dziwny :) Kusi mnie ta seria multiwitaminowa jak i żurawinowa ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z żurawinowej miałam serum i jest świetne, polecam.

      Usuń
  2. Witaj:) ja posiadam aktualnie krem pod oczy z serii Anti-age, mam suchą skórę pod oczami skłonną do zmarszczek, no i jestem naprawdę wymagająca jeśli chodzi o kremy pod oczy. Niestety dla mnie krem okazał się za słaby, nie zniwelował żadnych zmarszczek pod oczami, mało nawilża, rano mam suchą skórę i zarysowane linie:( Ja nie kupię już tego kremu .....niestety, pozdrawiam, Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela a próbowałas go wzbogacac/mieszać z jakimś olejem? Może wtedy da rade :)

      Usuń
    2. Będę musiała spróbować :-D, mam w domu z pestek malin . . A jaki jeszcze byś poleciła ? Pozdrawiam :-D

      Usuń
    3. Jestem fanką śliwkowego, ale świetne noty zbiera tez z opuncji figowej :)

      Usuń
    4. dziękuję:)

      Usuń
  3. Zainteresował mnie ten korektor, ponieważ sama mam taki problem, że gdy tylko coś wycisnę lub nieumyślnie się zranię, to potem miesiącami chodzę z czerwonym śladem :( Zaraz obadam ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że i u Ciebie się sprawdzi :)

      Usuń
  4. Zgadzam się - kosmetyki Norel są bardzo dobre i "zarażam" nimi coraz więcej osób ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się udało parę osób zarazić norelomanią:-)

      Usuń
  5. Uwielbiam Norel!
    "Zaraziłam" tą firmą nawet znajomą, która ma salon kosmetyczny :)
    Czego się od nich nie chwycę, wszystko mnie zachwyca!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Krema awokadowy martiny znam od dawna :). Norel jest mi obcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem jest świetny, zgadzam się , tylko bardziej na zimę

      Usuń
    2. Pamiętam Ania Twoją recenzję :)

      Usuń
    3. :)))
      Tylko te opakowania mają brzydkie :D
      Weszłam z ciekawości na stronę norel i fajny wybór mają!

      Usuń
  9. Fajnie, że wspominasz o kremie z awokado Martiny Gebhardt, bo czaję się na niego od dawna :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używałam nigdy kosmetyków Norel, ale już wiele razy czytałam o nich na blogach. Najbardziej interesuje mnie seria Multivitamin, krem pod oczy i energizujący krem do twarzy kiedyś na pewno wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię kwasy w pielęgnacji i tonik Norel z kwasem migdałowym. Przyznam, że dopiero poznaję tę markę i jest mega ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z Norel miałam maseczkę do twarzy i serum nawilżające. Bardzo dobre były, a maseczka nawet świetna!

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie Norel do tej pory jeszcze nie zawiódł, a seria witaminowa bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszyscy chwalą Norel, a ja jeszcze nic od nich nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Równolegle można nawilżać skórę pijąc zdrową wodę - woda z filtra redox fitaqua nie tylko nawilża ale też chroni przed wolnymi rodnikami czyli działa odmładzająco na skórę :)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)