niedziela, 29 maja 2016

Powiedz STOP wypadaniu włosów i weź udział w kuracji Cece Med!

"Wypadanie włosów to problem wielu kobiet. Gdy na głowie jest ich coraz mniej, a na ubraniu, szczotce i na podłodze w łazience coraz więcej, łatwo wpaść w panikę. Linia Cece MED Stop wypadaniu włosów powstała z myślą o kobietach zmagających się z tym problemem." Przytoczony cytat to fragment broszury dotyczącej akcji "Polki mówią STOP wypadaniu włosów!" Cece Med. Jeśli jesteś ciekawa, jaką rozwiązanie przygotowała marka, zapraszam dalej.

wtorek, 24 maja 2016

Baw się słońcem z Artdeco Hello Sunshine!

Artdeco, Hello Sunhine to inspiracja skrzącym świtem wczesnych poranków, złotym blaskiem przybrązowionej wiosennym słońcem skóry, miedzianymi refleksami tańczącymi we włosach w świetle zachodzącego słońca. To leniwe popołudnia na plaży, wino w kawiarnianych ogródkach w parne letnie wieczory, delikatna bryza na nagich łydkach i ten czas, kiedy skóra lśni tak pięknie, że wystarczy kredka, odrobina tuszu do rzęs i kropla perfum na nadgarstkach, bym poczuła się bosko. Takie są moje skojarzenia, a Twoje? ;)

wtorek, 17 maja 2016

Clinique, Rituals, Pat&Rub, Alverde, DKNY i inne. Marcowo-kwietniowe odkrycia.

Comiesięczne posty o kosmetycznych odkryciach zdają się cieszyć Waszą sympatią, więc skoro nie zdążyłam z marcowymi opowieściami, to dziś serwuję zbiorczy post dla całych dwóch miesięcy ;) Zapraszam!

 

czwartek, 12 maja 2016

L.A.Style. Zaszalej z Orly, Color Blast. Może Ty? ;)

Jak w tytule! Wiosenna kolekcja Orly to zaproszenie do szaleństwa ;) Na paznokciach rzecz jasna, ale może i w nastrojach Wam się udzieli, tym bardziej, że pogoda za oknem zachwyca. W takim słońcu paznokcie aż się proszą o soczysty  turkus, czy chociażby o... tutaj, delikatnie skrzący shimmer w towarzystwie pastelowego różu.

piątek, 6 maja 2016

Makijaż z Chanel, MAC i L'oreal, czyli o tym, jak do łask wracają zapomniane kosmetyki + wyniki konkursu z LIQPharm

Ostatnio, w trakcie porannego makijażu, między łykiem kawy a próbą odebrania kotu tryumfalnie upolowanej zdobyczy,  którą zawsze (i najpewniej zupełnie przypadkiem) okazuje się być najdroższy pędzel z mojej kolekcji, uświadomiłam sobie, że niespodziewanie zaprzyjaźniłam się z kosmetykami, które kiedyś kupiłam, użyłam parę razy lub nie, po czym odłożyłam. Tak było zarówno z podkładem Chanel, Perfection Lumiere Velvet, który po pierwszych zachwytach nad kolorem odstawiłam z uwagi na niebywały talent do podkreślania wszystkich suchych skórek na twarzy, tak było również z brązerem MAC Harmony, który kupiłam skuszona zachwytami koleżanek (a następnie za nic nie byłam w stanie znaleźć powodów ku owym zachwytom) i wreszcie było tak też z pomadką L'Oreal, Ruby Opera, która właściwie to nawet nie wiem jak znalazła się w mojej kosmetyczce, tak czerwone kolory zwykle tam nie trafiają ;-). Co się zatem zmieniło? Zapraszam dalej.