wtorek, 15 grudnia 2015

Listopadowe odkrycia

Ani się obejrzałam, a już skończył się listopad i mamy połowę grudnia ;) Nie wiem jak to się dzieje, ale im jestem starsza, tym mniej mam czasu na cokolwiek :D Na szczęście na kosmetyczne odkrycia czas zawsze znajdę (choć z publikacjami na blogu już nieco gorzej) i oto one - zapraszam!


Po wielu tygodniach stonowanych pasteli na paznokciach do łask wróciły błyskotki. Urozmaicałam szarości listopada czym tylko mogłam i najczęściej były to piaski Sand Style Polish, p2. Moje egzemplarze to jeszcze berlińskie nabytki, ale od niedawna możecie kupić je także w Hebe. Polecam, pięknie błyszczą, łatwo się aplikują (gorzej zmywają, ale to standard przy tego typu wykończeniu) i już jedna warstwa wystarczy do pełnego krycia. Kocham wszystkie, fiolety, granaty, złocienie i nawet ten różowy, którego nie ma na zdjęciu, a jest na próbniku poniżej, przypadł mi do gustu.
 
 
Niestety kolorowe lakiery wybitnie nie służą moim paznokciom, które już z natury nie są zbyt mocne, a regularnie traktowane miksem lakier/zmywacz stają się łamliwe i skłonne do rozdwajania. W utrzymaniu ich w dobrej kondycji pomaga mi Olejek do paznokci i skórek,  Nail and Cuticle Oil, Herbfarmacy. Ślicznie pachnie i jest niesamowicie wydajny, używam go od nie wiem kiedy i nie wiem kiedy się kończy ;) Bardzo polecam, skutki odżywiania widać dość szybko, zarówno na paznokciach jak i na skórkach. Olejek mam z Iwos.pl.


Nowy miesiąc i nowy podkład ;) Pisałam Wam niedawno o ukochanym Givenchy, Tein Couture Balm (Klik!). Cóż ;) Smashbox Camara Ready Cream lubię prawie tak samo mocno, tyle że za zupełnie inne cechy. Jest wymagający, słabo kryje, nie wybacza suchych skórek, ale za to jak wygląda na twarzy! Obszerna recenzja już wkrótce, a Wy tymczasem biegnijcie po próbki do Sephora. Warto!


Nowością jest także róż, i choć raczej unikam kremowych formuł, to ta przekonała mnie swoją uniwersalnością. Kiss & Blush, Yves Saint Laurent może służyć jednocześnie jako róż i pomadka. Pięknie wygląda na policzkach, jeszcze piękniej na skórze. Mój odcień to Nude Insolent, kolor na zdjęciach wyszedł nieco przekłamany, w rzeczywistości wpada w brudny róż. W zależności od nasycenia daje niemal transparenty efekt - to moje policzki, po nasycony wyraźny kolor - z rzadka: moje usta ;-)). Ciekawy to produkt, choć może wymagać bardziej wprawionej w makijażu dłoni.


Czas na najprzyjemniejsze - perfumy! I tu odkryciem właściwie jest tylko Armani, Eau de Cedre - mikołajkowy prezent dla mojego partnera, ale trochę też i dla mnie, bo uwielbiam ten zapach na jego skórze ♡♡.  Sobie kupiłam wodę cudów Hemes, Eau des Merveilles edt, zapach, który od wielu lat darzę niezmienną sympatią. Tak pachną nadbałtyckie wydmy i kocham ten moment, kiedy zanurzenie nosa w nadgarstkach przenosi mnie na tamte plaże.


Poniżej niespodzianka - pięknie pachnący wanilią i karmelem żel do kąpieli Isana za niewiele ponad 2 złote. Tuż obok równie przyjemny płyn ze Starej Mydlarni, tym razem pomarańczowo-kardamonowy. Oba dobrze się pienią i wypełniają łazienkę swoim aromatem. Jeśli tylko będę miała okazję to na pewno ponowię zakup, tym bardziej, że cena żelu Isana skłania do tego, żeby wynosić go z Rossmanna torbami. A że zbudowali mi Rossmanna niemal pod oknem ... ;)


Bawełniane chusteczki kosmetyczne do pielęgnacji twarzy, Tami to kolejne rossmannowe odkrycie - świetnie sprawdzają się do osuszania twarzy po demakijażu. Są miękkie, milutkie w dotyku, elastyczne, nie rwą się i baaardzo skutecznie pochłaniają wilgoć. W 100% biodegradowalne. Kosztują w porywach od 3 do około 5 złotych. Jeśli macie problemy ze skórą wypróbujcie je koniecznie!


Przytulne jesienne wieczory uprzyjemnia mi Yankee Candle. Odkrywam coraz milsze zapachy, chwilowo moim ulubionym jest Honey Glow. Vanilla Bourbon nie zrobił na mnie większego wrażenia, ot taki tam słodziak, z lekko wybijającą nuta rozgrzewających przypraw. Ciekawa jestem za to Oud Oasis, ale póki co musi poczekać - uzależniłam się  od Honey Glow. Cudny jest, mogłabym mieć takie perfumy!


A co u Was? Macie swoje ulubione woski, perfumy? A może odkryłyście swój ulubiony podkład? Dajcie znać!


43 komentarze:

  1. Ja odkryłam nowy, świetny rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Perfumy jak Honey Glow? A dla mnie on pachnie jak męska woda kolońska! :D Ale również go baaardzo lubię. :)) Jestem zaintrygowana zapachem tego żelu z Isany, lubię tanie cudeńka. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męska? hmm no nie mam takich skojarzeń, ale nawet gdyby, nie mam nic przeciwko zapachowi męskich perfum na swojej skórze ;))

      Usuń
  3. ...a ja na nowo odkryłam zwykły szampon marki Joanna z rzepy, który rewelacyjnie oczyszcza włosy , kosztuje około 7 zł a mój fryzjer chciał mi wetknąć szampon za 70 zł, który także miał oczyszczać....poza tym podkład,który polecam to marki clinique even better- fajnie wygładza i maskuje moje przebarwienia, pozdrawiam! Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Szampony Joanna bardzo dobrze służą Mamie mojego Partnera, mnie niestety mocno swędzi po nich głowa, jak zresztą po większości dostępnym w marketach szamponów. Podkłady Clinique znam słabo, ale samą firmę bardzo lubię, mają prześliczne róże do policzków :))

      Usuń
  4. Same cudowności tu widzę :) Chętnie wypróbuję olejek do paznokci i pomadkę YSL <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pomadki są w przecudnych kolorach :)

      Usuń
  5. Isana to jest mój ukochany produkt teraz ;) a p2 uwielbiam od dawna , najlepsze lakiery jakie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dziś przytargałam kolejne Isany z półki ;))

      Usuń
  6. Uwielbiam Honey&Glow - mam go już mniej niż pół świecy :(
    ale to zapach typowo jesienny, jesienno - zimowy, więc może jeszcze wystarczy na przyszły rok przy tej ilości świec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honey Glow to chyba pierwszy YC, który chcę mieć w formie świecy. Piękny!

      Usuń
  7. Oj nie wiem czy nie rozczarujesz się Oud Oasis :( Mnie rozczarował.Dla mnie strasznie mdły słodziak z lekko wyczuwalną nutą mydła, Obiecanego kadzidła jak na lekarstwo. Dużo ładniejszy jest Frankincense. Żałuję, że kupiłam tylko jedna tartę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frankincense, a Oud Oasis zaraz odpalę, zaciekawiłaś mnie!

      Usuń
  8. Kiss & Blush, Yves Saint Laurent wydaje się być bardzo interesujący:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten żel Isana pachnie cudownie, ale mam spore zapasy żeli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2,59. Nie przygarniesz kolejnego? :D

      Usuń
  10. Poszukam jutro w Rosku tez żel z Isana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz tam, gdzie największa dziura w półce, rozchodzą się jak świeże bułeczki. Dziś odkryłam, że z tej serii jest także mydło do rąk.

      Usuń
  11. Piękne lakiery :) A woski YC towarzyszą i mnie, tylko zapachy wybieram trochę inne :) Moim ostatnim chitem jest sparkling snow ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. przeglądam Twoje posty podkładowe i stwierdzam, że masz piękną cerę i w żadnym podkładzie nie widać, żebyś coś miała na twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz, że staram się robić zdjęcie w świetle dziennym, dwa mój ulubiony obiektyw, który dodaje mi urody ;), a trzy, wybieram podkłady lekkie i rozświetlające. Wierz mi, w podkładach typu Double Wear Estee Lauder wyglądam koszmarnie, wchodzi mi w pory (zwykle nawet nie pamiętam, że ja mam)i wyglądam w nim staro :/ Podobnie jest z większością podkładów Chanel, nie wiem czemu, bo tak lubię kolorówkę tej marki :/

      Usuń
  13. Czytałam na Twoim blogu wiele recenzji podkładów. Jestem ciekawa tego, że gdybyś miała wybrać tylko jeden ulubiony, to który byłby tym numerem 1? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulubiony, czyli taki, w którym zawsze, niezależnie od kondycji skóry wyglądam dobrze? Do niedawna odpowiedź byłaby jedna: Skin Illusion, Clarins, teraz waham się miedzy nim, a Givenchy Teint Couture Balm. Oba pięknie zmiękczają rysy, rozświetlają, blurują, skóra wygląda na gładką, promienną i zadbaną, w dodatku oba całkiem nieźle pielęgnują. Clarins jest nieco bardziej kryjący niż Givenchy, ale oba polecam z całego serca ;)

      Usuń
    2. Wlasnie szukam jakiegoś dobrego do cery normalnej w zastępstwie za mojego wieloletniego ulubieńca Revlona Colorstay :) Jest to pierwszy i jedyny podkład jaki kiedykolwiek miałam :)

      Usuń
  14. same cudeńka widzę <3 moją uwagę przykuły w szczególności piaskowe lakiery i to cudeńko do ust i policzków :D

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawa jestem zapachów perfum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba świetne i w sumie w jakiś sposób nawet do siebie podobne :)

      Usuń
  16. Koniecznie musze dotrzeć do Hebe i kupić te piaski które pokazałaś ;) ja mam tylko jeden z tej serii taki zielony i bardzo go lubię dlatego muszę dokupić inne kolorki :)Jeśli chodzi o YC to u mnie właśnie rozpływa się Cranberry Ice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także wybieram się do Hebe po nowe piaski, chciałabym czerwony, o ile taki jest :)

      Usuń
  17. Zakochałam się w tym różu w YSL!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kompletnie niczego nie znam, muszę ponadrabiać :D Szczególnie błyszczące lakiery wpadły mi w oko. Kocham błyskotki, a zimą prezentują się szczególnie pięknie <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten żel z Isany to nie mój zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo szkoda bardzo, bo jest naprawdę milutki :)

      Usuń
  20. Piaskowe lakiery z p2 są prześliczne, sama mam 2 kolorki. Fajnie, że teraz te kosmetyki można kupić w Hebe, chociaż sama niestety nie mam zbyt blisko do tej drogerii.
    Wosk Honey Glow dopisuję do listy zakupów, jestem ciekawa tego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Hebe specjalnie blisko tez nie mam, ale po p2 się wybiorę ;)

      Usuń
  21. Ładne są te piaski z P2. Olejkiem do paznokci mnie zaciekawiłaś. Nadal kuruję swój uszkodzony ;-/ i brak mi bardzo malowania paznokci.

    Też lubię tę wodę Hermes, ale jej nie mam. Za to właśnie się zastanawiam nad kliknięciem kolejnych perfum do mej kolekcji... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)