piątek, 25 września 2015

Czyste mydło

Do niedawna sądziłam, że temat mydeł jest mi zupełnie obojętny, w końcu mydło to mydło, a poza tym ja i tak wolę żele ;) Wystarczyło jednak parę wizyt na blogu Anuli, żeby zrozumieć, że są mydła i MYDŁA. I o tych ostatnich będzie dzisiejszy post ;)
 

Moda  na naturalne kosmetyki trwa w najlepsze, widać to nie tylko w trendach w prasie czy na blogach, ale i na rynku; nie ma miesiąca, żebym nie dowiedziała się o jakiejś nowej firmie. Wiele z nich specjalizuje się w mydłach (w związku z czym moja lista pokus jest coraz dłuższa, chyba zacznę kupować mydła sąsiadom :D), i podobnie jest z manufakturą Czyste mydłoCzyste mydło to przede wszystkim mydła kastylijskie, czyli takie które zawierają minimum 60% oliwy z oliwek, często w towarzystwie innego oleju np. kokosowego. Wizja pielęgnujących skórę mydełek uwiodła mnie skutecznie i do koszyka wrzuciłam wersję z awokado, lawendą i węglem drzewnym. Wszystkie w stu procentach naturalne, bez SLS i parabenów.
    

Na pierwszy ogień poszło mydło z olejem z awokado i od razu przyznam, że zdecydowanie przyjemniej się na nie patrzy (wszystkie mydełka są ślicznie wykonane!), niż go używa. Mydło tępo sunie po skórze i na pewno jej nie nawilża, wręcz miałam wrażenie, że lekko wysusza. Nie mogłam się doczekać, aż się skończy, ale jak na złość jest niesamowicie wydajne. Na plus, dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry, w tym z demakijażem. Tak, zmywam twarz mydłem ;)
 

Po przeciętnych doświadczeniach z mydłem Avocado nie miałam dużych oczekiwań wobec Lawendowego. Mydło zaskoczyło mnie delikatnością, tym jak lekko sunie po skórze i jak miękką i gładką ją zostawia. Jest w totalnej opozycji do Avocado, niestety również jeśli chodzi o wydajność, zdecydowanie za szybko się kończy. Oczyszcza równie dobrze jak wersja awokado, ale o ile przyjemniej! ;-)


Kiedy sięgałam po mydło z Węglem Brzozowym nie wiedziałam, czego się spodziewać, czy będzie podobne do Avocado czy Lawendowego? Okazuje się, że jest po środku, nie tak miękkie jak lawendowe, i nie tak tępe jak to z olejem awokado. Oczyszcza na pewno mocnej niż dwa pozostałe, zostawia skórę niemal skrzypiącą, ale nie przesuszoną. W kwestii wydajności plasuje się dokładnie po środku, nie skończyło się tak szybko jak lawendowe, ale i nie było tak wydajne jak awokado.

 
Mydła są praktycznie bezzapachowe, co trochę mnie rozczarowało. Z drugiej strony lepiej, że nie pachną wcale, niż gdyby miały pachnieć jak śmierdziuch-legenda (w moim domu), czyli mydło z indyjskim mango Lass Naturals. Zaufajcie mi i nie kupujcie go :D Kupcie lepiej mydła kastylijskie, wierzę, że Wam się spodobają ;) Cena pojedynczego mydła to ok. 10 zł, dostępne są m.in. w Iwos i tam je kupiłam.


ps. pamiętajcie o rozdaniu z Bielendą: KLIK! ;-)
 
 

29 komentarzy:

  1. :)))))))))
    Mydła to jest to!
    Nie zrażaj się, brnij w to dalej :D
    A miałam taką straszną ochotę na awokadowe - tylko ciągle było niedostępne :). Czekoladowe polecam bardzo :) niezwykle przyjemne.
    Na iwosie są też mydła nubian heritage - zdecydowanie warte wypróbowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrażam się absolutnie, mam w zapasie kilka nowych, z innych firm, planuję też zakupy w Ministerstwie Dobrego Mydła i paru innych ;)

      Usuń
    2. Super :)))
      Tyle mydeł do odkrycia!

      Usuń
  2. Dostałam w prezencie dwie kostki kastylijskiego mydła, obie różane - jedną od Anuli, drugą od Reni. Ja nie powiedziałabym, że to mydło nie pachnie. Ma bardzo delikatny zapach. Taki swój - dla mnie to zapach czystości. W działaniu jest bardzo przyjemne i delikatne. Następne kostki kupię już sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie praktycznie nie pachnie, jak włożę nos w kostkę to coś tam może i wyczuję, ale z pewnością nie była to np. lawenda :)

      Usuń
    2. Tego się domyślam. Moje różane także nie pachną różami. Chodzi mi o ten specyficzny zapach mydła.

      Usuń
    3. To się z Renią zgrałyśmy :)))
      Chyba musimy zacząć ustalać co komu wysyłamy, żeby nie dublować :D

      Usuń
    4. Anula, bez obaw :) nie zmarnuje się. Jedno już prawie zużyte. Polubiłam mydła kastylijskie.

      Usuń
    5. U Ciebie nie jest możliwe, żeby się dobre mydło zmarnowało :DD

      Usuń
  3. Mydła uwielbiam i zawsze dwa lub trzy używam jednocześnie :) Te wyglądają wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam mydła -właściwie jestem od nich trochę uzależniona;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio też zauważyłam, że są mydła i MYDŁA ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powoli wkraczam do świata mydeł, te prezentują się ciekawie. Szkoda, że nie pachną. Próbuj dalej, na pewno znajdziesz coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wygladaja przepieknie! ja osytatnio polubilam bardzo mydla naturalne i wciaz sa u nas w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, jak się raz je kupi to potem zwykłe Dove już tak nie kręci ;)

      Usuń
  8. Lubię tego typu mydełka, choć wolę kiedy mają przyjemny zapach (z drugiej strony - tak jak piszesz - lepiej żeby nie pachniały wcale niż koszmarnie :D) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, to hinduskie było okropne, wywaliłam je :/

      Usuń
  9. Szkoda że nie pachną ale z drugiej strony popieram twoje zdanie. Lepiej niech nie pachną niż miałby "śmierdzieć":)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam styczności , ale może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Koniecznie zajrzyj do Pszczelej Dolinki :D Tam wszystkie mydła pachną wprost cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusicie tą Dolinką Ty i Ania! ;)

      Usuń
  12. Tych mydeł nie znam, ale polecam te z Ministerstwa Dobrego Mydła i Purite :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie dość ,że na prawdę lubię testować przeróżne mydła , to to lawendowe wygląda tak pięknie że pewnie by leżało zapakowane jako ozdoba zamiast służyć

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)