sobota, 27 grudnia 2014

Świąteczne przyjemności z Le Petit Marseillais

Odżywiający żel pod prysznic Lait de Vanille, Le Petit Marseillais dotarł do mnie przepięknie opakowany i w wyjątkowo kuszącym towarzystwie. To ostatnie powoli staje się już chyba tradycją, całkiem niedawno miałam przyjemność pokazać Wam figowe przysmaki, dziś będzie o wanilii z czekoladą .
 

Bardzo lubię żele Le Petit Marseillais za  niesamowicie przyjemne i pieszczące zmysły zapachy, ten dodatkowo ma dopieszczać naszą skórę ;) Gęsta, niemal oleista formuła pod wpływem wody zamienia się w aksamitną i odżywiającą pianę o zniewalającej woni prawdziwej wanilii. Zapach jest urzekający, ciepły, naturalny, bez chemicznych nut, głęboki, słodkawy i z leciuteńko kwaskową nutą. Taką wanilię mogłabym nosić na skórze całą zimę! Niewiele jej niestety zostaje na skórze po prysznicu, ale liczę na kontynuację serii jakimś balsamem do ciała na przykład ;))





 
Obok żelu w paczce znalazłam kartę z życzeniami i słodkości Chocolissimo, utrzymane w konwencji, bo z waniliową nutą ;) I doprawdy nie umiem określić, czemu trudniej się oprzeć - kosmetykom Le Petit Marseillais czy słodyczom Chocolissimo ;-) A jaki jest Wasz wybór?
 
 

25 komentarzy:

  1. Tren żel skończyłam na początku grudnia. Był ok, ale bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj może brzoskwiniowy, jest bardzo fajny i sporo osób sobie go chwali :)

      Usuń
  2. Wszytko wygląda uroczo, opakowanie i prezentacja zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  3. Pięknie zapakowane :-) Miałam ich żel o zapachu kwiatu pomarańczy, ale nie polubiłam się z tym zapachem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, niesamowicie kupują mnie takie szczegóły, jak np piękne opakowanie własnie :)

      Usuń
  4. Pięknie to wygląda! Mają styl, trzeba to przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to jedna z przyjemniejszych blogerskich przygód :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię ten waniliowy żel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go lubię, zamierzam poczynić zapasy :)

      Usuń
  6. Cudowna paczuszka.... i ta kokarda .... mmhmmmm....

    OdpowiedzUsuń
  7. To rzeczywiście same przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie LPM jest bez szału. Z żeli jedynie brzoskwinia+nektarynka mnie urzekł, natomiast bzowy (w PL go nie ma), kwiat pomarańczy i miód lawendowy nie spodobały mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzoskwinia i nektarynka to chyba też mój ulubiony zapach, jest bardzo intensywny :) Ale tak naprawdę najabrdziej lubię mleczka do ciała LPM, szybkość wchłaniania 10 na 10 :)

      Usuń
  9. świetny upominek a do tego pięknie zapakowany. Mam nadzieję, że przyjemnie spędziłaś święta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo! Co prawda poszło mi w biodra :D ale nic to, dla tak pozytywnych chwil warto! ;))

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nią nie jestem, to raczej taka obopólna sympatia :))

      Usuń
  11. Znam żele pod prysznic LPM, najbardziej przypadła mi do gustu wersja z białą brzoskwinią i nektarynką :)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)