sobota, 18 października 2014

Figowe przysmaki od Le Petit Marseillais

Przyzwyczaiłam się już, że przesyłki z kosmetykami Le Petit Marseillais niesamowicie pachną, ta ostatnia okazała się również bardzo smaczna ;)
 
 
Tuż obok Mleczka nawilżającego, Lait Hydrant, Le Petit Marseillais  znalazłam pyszną niespodziankę w postaci gorzkiej figowej czekolady z prażonymi migdałami i orzechami. Smakołyk przygotowała Maia Sobczak, autorka bloga qmamkasze. Blog pełen jest pięknych zdjęć i ciekawych przepisów, sama od czasu do czasu na niego zaglądam i się inspiruję :) A przepis na czekoladę figową znajdziecie tu - klik!; słoiczek, który ja dostałam jest lekko zmodyfikowany o dodatek orzechów laskowych. 
 

Tyle o słodkościach ;) Mleczko okazało się równie przyjemną niespodzianką, a ponieważ bardzo lubię wersję żółtą, o której pisałam Wam tu - klik! , spodziewam się, że to również przypadnie mi do gustu. Przeznaczone jest do bardzo suchej skóry, zawiera odżywcze masło shea, kojący olejek z rumianku i wygładzające mleczko figowe. Pachnie przyjemnie i dość wyraźnie, ale nie jestem w stanie zidentyfikować czym, może rumiankiem, a najpewniej mieszanką wszystkiego po trochu ;) Jest bardzo lekkie i błyskawicznie się wchłania. Skóra jest gładka, nawilżona, pachnąca i miękka w dotyku. Lubię bardzo!
 

 I co Wy na takie przysmaki? ;))
 
 
 
 

42 komentarze:

  1. Słoiczek wygląda cudnie! :) Pewnie smakuje tak samo dobrze jak się prezentuje ;) A ta wersja mleczka jest dla mnie nawet bardziej zachęcająca niż żółta, jakoś nie przepadam za zapachem tamtej ;) Może kiedyś wypróbuję fioletową, skoro jest fajna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że cieszę się, że już się najadłam, bo musiałabym iść po jagody i czekoladę;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Smakuje bardzo ciekawie, nie jest bardzo słodkie, bo to gorzka czekolada, mocno wyczuwalne są figi, a ja je uwielbiam, choć głównie świeże ;))

      Usuń
    2. też uwielbiam figi :)))

      Usuń
    3. świeżych fig jeszcze nie jadłam:))

      Usuń
    4. Spróbuj koniecznie, tylko muszą być dojrzałe (miękkie bardzo) - są przepyszne i w niczym nie przypominają suszonych!

      Usuń
  4. Myślałam, że to dżem figowy. Jadłam go tylko raz i to dość dawno temu, ale bardzo mi smakował. ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. omg jakie zdjęcia zjadłabym to wszystko :)

    a.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam mniam :) A byłam ciekawa zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie smakołyki to ja rozumiem, mniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. zjadłam dzisiaj chyba tonę czekolady, mimo to zazdroszczę ci tego przysmaku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo nietypowy i bardzo pomysłowy załącznik do kosmetyków :)
    Ujmujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to samo miałam napisać ;)

      Usuń
    2. Wielkie umysły myślą podobnie :DDDD

      Usuń
  10. Jedno zjadłabym sama, a drugie moja skóra :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Póki co nie znam kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  12. ale narobiłaś nam smaczku, oprócz żelu pod prysznic Le Petit Marseillais nic innego nie miałam, ciekawa jestem tego mleczka...

    OdpowiedzUsuń
  13. Marka na razie wziąż jest mi obca i muszę przyznać, że jakoś specjalnie mnie do niej nie ciągnie, ale jako rasowy łasuch, taką wspaniałą czekoladką bym nie pogardziła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Zjadłabym taką czekoladkę. Brzmi bardzo intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio kupiłam po raz pierwszy ich balsam do ciała z woskiem pszczelim, masłekmshea i aloesem. Pachnie iesamowicie przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, zjadłabym :))
    Poza tym strasznie podoba mi się jak ozdabia się te słoiczki, niby tylko tasiemka, a robi ogromną różnicę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również kupują takie drobiazgi :)

      Usuń
  17. Ja ostatnio rozkochałam się w figach i kupuję jak tylko są dostępne w biedronce, chciałabym ten słoiczek z pysznościami :) Z Le Petit Marseillais jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. mmm chyba to pierwsze kosmetyki figowe jakie widzę :P

    OdpowiedzUsuń
  19. och bosze, że też czytam o tej porze! Czekolada figowa, ło matko, chcę - muszę się nauczyć - to musi być pyszne po prostu, mam ochotę na czekoladę... nie no tak pięknie podane.. bo marka jakoś do mnie nie przemawia, ale ten słoiczek z wstążką to już inna bajka - idę przejrzeć szafki:P

    OdpowiedzUsuń
  20. Mmm, dziś u Ciebie Kochana zaznałam prawdziwej pieszczoty dla zmysłów, oczu i ... brzuszka :) Choć mi na razie w nim burczy, po przeczytaniu opisu zawartości słoiczka :)
    Żółtą wersję bardzo lubię, mam już kolejne opakowanie w pogotowiu, ale na figowe też chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Przepyszne musiało być! A to mleczko samym kolorem kusi! I zdjęcia piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo lubię żele z tej firmy, ale balsamu jeszcze nie miałam okazji sprawdzić na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  23. Suszone fifi dopisane do jutrzejszej listy zakupów ;) Bardzo fajne te smakołyki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba zjadłabym cały słoiczek na raz :D, a zapach mleczka musi być obłędny :)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)