piątek, 13 czerwca 2014

Smutne denko ;)

...bo jak inaczej określić moment, w którym kończą się perfumy. W dodatku te ulubione, bo dziwnym trafem zwykle one znikają najprędzej ;))
 

Prada, Infusion d'Homme to najpiękniejszy zapach czystości, jaki znam. Flakon - dwieście mililitrów - jest już którymś z kolei, którymś naszym, dodajmy, bo choć pierwotnie zapach kupiłam w prezencie dla swojej męskiej połowy, to szybko zaczęłam nazywać go swoim ;) Żeby nie było poszkodowanych, partnerowi sprezentowałam inny zapach z tego domu - Prada, Luna Rossa, który jest równie boski, ale na mojej skórze nie pachnie już tak pięknie jak Infusion. Nie ulega wątpliwości, będą następne flakony!
 

Chloe długo zdobywała moje serce, z początku wydawała mi się trochę zbyt mydlana, ale potem przepadłam. Świetny zapach na dziewczęce nastroje ;))


Chanel, Chance edp, podobnie jak opisywana wcześniej Prada, to zapach bez którego nie wyobrażam sobie swojej półki z perfumami. Gdybym miała wybrać jeden jedyny, którym będę pachnieć do końca życia (a i do trumny zapakujcie ;)) to byłby to właśnie ten! Uwielbiam.


A Wy bez jakich zapachów nie potraficie się obejść?

 

47 komentarzy:

  1. ja obecnie nie mam takiego zapachu. Ciągle szukam:) póki co pragnę, aby znaleźć perfumy, które zapachem przypominają masło magnolią z Organique;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powącham jak bedę w Organique ;)

      Usuń
  2. Też bardzo lubię Chloe i Chanel Chance ;) A dwa moje ukochane zapachy to Daisy Jacobsa i Chanel 5 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chanelowska piątka. Nieustannie ciekawa jestem, czy kiedyś do niej dorosnę.

      Usuń
  3. Iście pogrzebowy wpis. Nawet zdjęcia takie smutne :(
    Na szczęście można pobiec i kupić nowe flakoniki ;)
    Mam dwa takie ukochane zapachy, do których zawsze wracam - Amarige Givenchy i First Van Cleef&Arpels

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety jeszcze na taki zapach nie trafiłam. Różne mi się podobają, ale zwykle na jednej buteleczce się kończy i więcej do nich nie wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich przygód na 'jedną flaszkę' ;) mam za sobą całkiem sporo, ale z biegiem lat zbiera sie grupka perfum do których chętnie wracam.

      Usuń
  5. Kocham vicotr&rolf flowerbomb...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodziak okrutny ;) Mam i zmęczyć nie mogę.

      Usuń
    2. To chyba nie wąchałaś bonbon'a od Victora&Rolfa ten to dopiero słodziak :D ja lubie oba ;) flowerbomb jest moim najukochańszym zapachem, ale bonbon także daje rade jak mam ochote na karmelowego ulepka ;)
      Zaciekawiłas mnie tą Prada, ale rozumiem że jest to zapach unisex ?

      Usuń
    3. Teoretycznie męski, a w praktyce powąchaj ;)) A Bonbon rzeczywiście nie znam, ciagle zapominam sprawdzić, jak pachnie.

      Usuń
  6. Też było by mi smutno Chloe to jeden z moich ulubieńców:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już gdzieś komentowałam... że muszę poczekać z "perfumiastym" zawrotem głowy. Po ciężkiej ciąży ciężko wrócić do zapachów... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie zacząć od bardzo delikatnych i neutralnych?

      Usuń
  8. Oj nie lubię jak mi się kończą ulubione perfumy. A ostatnio wykończyłam ulubione i nieprodukowane już Kenzo Tigre :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś Ty go uchowała! Pamietam, że już na początku mojej perfumiarskiej przygody, a było to lat temu parę, trudno go było upolować. TYm bardziej gratulacje, ja miałam chyba tylko miniaturę.

      Usuń
  9. Ja wielbię Chloe, od kiedy ją poznałam i potem tydzień później kupiłam pełnowymiarowy flakon to przepadłam totalnie, chcę jej używać codziennie, ale mam też kilka innych perfum, więc muszę im też poświęcać trochę uwagi. Jednak wiem,że Chloe to jest taki zapach, który zostanie ze mną już chyba na zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo nie lubię kiedy kończą mi się perfumy, dlatego też jak tylko mogę lub jest dostępna duża pojemność, to takową wybieram. Perfumy to moja największa słabość i jak tylko widzę ubytek ok. 1/3 butelki.... potrafię kupować kolejny flakon na zapas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten etap już za mną, ale pamiętam, był okres, kiedy tydzien bez kupionych perfuym był tygodniem straconym ;)

      Usuń
    2. Taki etap także za mną, teraz podążam już wyłącznie za faworytami, konkretnymi nutami. W zasadzie obecny zbiór nie powiększy się już aż tak bardzo :)

      Usuń
  11. moje ulubione to "Euphoria" Calvina Kleina ( wiem już stare) i na wieczór "Angel"Thierry Mugler

    OdpowiedzUsuń
  12. Chloe i Chanel uwielbiam.
    Chance to jedyny szanelowski zapach, który mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam zapachy Chanel i z wszystkimi mi (poza piątką i butikowymi, bo je słabo znam) bardzo po drodze. Na stanie, poza Chance, muszę mieć zawsze Mademoiselle Coco (!!!) i czarną Coco. Mam tez Allure, ale tylko Chance zużywam w ilościach hurtowych.

      Usuń
  13. Chloe uwielbiam :-) Ostatnio zakochałam się też w Moschino I love love :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I love love to były jedne z moich pierwszych perfum, został mi duży sentyment do ich buteleczki :)

      Usuń
  14. Chloe kocham <3 tak samo jak Thierry Mugler - Angel i Shiseido -Zen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aniołkiem zawsze mi było nie po drodze, bliżej mi do Aliena. Za to zen lubię we wszystkich chyba odsłonach :)

      Usuń
  15. Chloe uwielbiam, ale wypróbowałabym też te z Chanel chętnie. Wszystkie flakoniki są prześliczne <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też kocham Pradę namiętnie!!!
    Najpiękniejszy mydlany zapach jaki znam :) mam jej jeszcze na jakieś dwa miesiące na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już przymierzam się do nowego ;))

      Usuń
  17. Też nie lubię jak kończą mi się perfumy ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeżeli kończyłyby mi się takie perfumy , pewnie bym płakała :(
    miałam okazje tylko sprawdzić jak pachną niestety nie posiadam takiej np. z chanel :(
    u mnie nowy post zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chloe mam i uwielbiam :) Chanel Chance miałam i tęsknię... Kusi mnie też Mademoiselle Coco. Pozna tym lubię Diesel Loverdose, Mark Jacobs Daisy i Dot. W czasach liceum miałam D&G Light Blue, na pewno do nich wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze powąchać Dot, nie znam tego zapachu zupełnie.

      Usuń
  20. Ulubione perfumy też kupuję w dużych pojemnościach. Nie chcę się z nimi żegnać przez długi czas. Tak też wychodzi najtaniej. Z Twojej kolekcji znam tylko zapach Chloe

    OdpowiedzUsuń
  21. Och tak, perfumowe denko to najsmutniejsza sprawa.Chanel Chance i Chloe to klasa sama w sobie, ale muszę się przyznać, że mimo mojego perfumoholizmu, tych zapachów Prady nie znam, trzeba szybko nadrabiać zaległości.
    Nigdy nie zapomnę mojego przerażenia jak zdałam sobie sprawę, że właśnie skończyły mi się mojego ukochane Rose The One Dolce&Gabbana. To dla mnie zapach szczególny - pierwsze poważne perfumy, pierwsze recenzowane na moim blogu i pierwsze na nowej liście do zdobycia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz Chance to wydaje mi się, że ta Prada też powinna przypaść Ci do gustu, podobnie pleśniowe :D klimaty ;) Próbuję sobie przypomnieć swoje pierwsze 'poważne' perfumy i nie jestem pewna, ale może było to Issey Miyake? Albo może Lolita? Albo jeszcze inaczej, Amor Amor. Nie jestem pewna, za to wiem na pewno, że pierwsze, które podkradałam Mamie to Eden Cacharel, ona ich nie lubiła, ja wręcz przeciwnie. Do dziś mam słabość do zapachów Cacharel.

      Usuń
  22. Tak. To jest bardzo smutne, kiedy kończą się perfumy...

    Ale fajną pożegnalną sesję im zrobiłaś! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze Ci się podoba :)

      Usuń
  23. oj chcialaby sie se miec chociaz jedna z tych propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  24. mi daisy już prawie się skończyła, dosłownie parę ml zostało i płaczę. dostałam na urodziny zary perfumy, póki co jako psikadło od biedy może być; celuję w candy 'leau (na lato), gurleaina le petit, la vie est belle lancome i parisienne. z czasem na pewno wszystko kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały głos za małą czarną! ;)

      Usuń
  25. Smutne... sama mało się nie popłakałam, Ty te flakoniki tak przystroiłaś w ostatnią drogę...
    No nic, na szczęście da się wskrzesić wspomnienia, kolejnymi okazami :)

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)