wtorek, 21 stycznia 2014

Raj różomaniaka!

Takie właśnie są moje skojarzenia, kiedy odkręcam wieczka słoiczków z różami Lily Lolo, a wszystko to przez ich piękne nasycone kolory, łatwość blendowania, dobrą trwałość i coś, co sprawia, że cudownie wtapiają się w skórę, tworząc rumieńce niemal do złudzenia przypominający te naturalne ;-) 
 
 


Z szerokiej palety barw wybrałam  połyskujący i rozświetlający twarz mikroskopijnymi iskierkami brokatu brzoskwiniowo-różowy Cherry Blossom, chłodny i nieco brudny róż Surfer Girl i   niemal cukierkowo różowy Ooh la la. Wszystkie trzy uwielbiam równie mocno i trudno byłoby mi wskazać faworyta, może jedynie Surfer girl gości na moich policzkach nieco częściej niż pozostała dwójka. Wiem, że niektóre z Was obawiają się sypkiej formy tego typu kosmetyków, ale zupełnie niepotrzebnie, pracuje się z nimi świetnie, nie tworzą plam i bardzo dobrze się rozcierają. Sprawdzają się również w roli cieni do powiek, zwłaszcza Surfer Girl i Cherry Blossom ładnie odświeżają spojrzenie.




 
Róże są megawydajne, w cenie niewiele ponad 40 zł otrzymujemy 3.5 grama kosmetyku, co jest ilością nie do zużycia. Opakowania, podobnie jak w przypadku cieni, są bardzo praktyczne, a dzięki przemyślanemu zamknięciu możemy kontrolować ilość wydobywającego się zza sitka proszku. Do wyboru mamy 13 odcieni, przyznam, że długo myślałam, zanim zdecydowałam się na te trzy i ciągle zastanawiam się jeszcze nad Candy Girl ;-) A Wy? Macie wśród nich swojego faworyta? A może zachwyciły Was któreś z pozostałych odcieni?
 
 

43 komentarze:

  1. o mamo, jakie bajeczne kolory! <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeeejuu !!! Cudaaaa <3 Jeszcze ich nie mam, ale na pewno zakupię :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej :D niesamowite kolory! :)) aż nie wiek który bym wybrała :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękne! Wszystkie te 3 które masz chętnie widziałabym i w swojej kosmetyczce, zdecydowanie jestem różomaniaczką:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale piękne odcienie, wszystkie trzy ogromnie mi się podobają i byłyby idealny na każdą porę roku. Masz dobry gust ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D chyba po prostu wszystkie kolory są ładne ;)

      Usuń
  6. Posiadam odcienie Juicy Peach i Rosy Apple i jestem z nich bardzo zadowolona. Mają niesamowitą pigmentację <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisywałaś je na blogu? Chętnie zobaczę ;)

      Usuń
  7. ale sliczne te kolorki
    surfer girl chyba najpiekniejszy!!! oj z checia z checia stalabym sie posiadaczka ktoregos!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie trzy kolorki są przeurocze! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne są :) ja mam Candy Girl i też go uwielbiam chociaż sypkimi produktami ciężko mi się umalowac bez tragedii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę wszystkie! <3 Musze w końcu wypróbować kosmetyki Lili Lolo :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak się składa, że zarówno cherry blossom jak i oh la la są ze mną już od dawna...i strasznie je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej to pierwszy od lewej mi sie podoba taki przygaszony troszke ale piekny ;)?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za kosmetykami mineralnymi,ale te róże prezentują się wyjątkowo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, kolory na dłoni prezentują się cudownie :) Ja aktualnie nie mam żadnego różu, i muszę coś znaleźć, bo mi pusto na twarzy :( Może poszukam sypkich jak te Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. przepiękne ;) uwielbiam Twoje zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudne!
    Tak bardzo lubię róże i tak rzadko ich używam...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam właśnie Candy Girl, ale po jej używaniu nabrałam ochoty na pozostałe róże Lily Lolo. Z Twojej trójki bardzo spodobał mi się odcień Surfer Girl!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale piękne ! Właśnie szukałam jakiegoś różu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne:) Na mojej zakupowej liście widnieją właśnie Candy Girl i Doll Face, ale Cherry Blossom chyba do nich dołączy ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystkie trzy kolory są przepiękne! :) właśnie ja z tych, które boją się sypkich róży;) ale kolory mają takie śliczne, że może niebawem przygarnę jedną sztukę:D?

    OdpowiedzUsuń
  21. Podoba mi się cherry blossom ;) Z Lily Lolo mam ochotę na błyszczyk, który ostatnio pokazała Souxie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkie trzy są przepiękne, ale ja już od dawna mam wielką ochotę na Cherry Blossom, bo przypomina mi pewien (wycofany już) róż L'Oreal który uwielbiałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten pierwszy od lewej bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Surfer Girl niedługo do mnie przyleci już się nie mogę doczekać, w ogóle piękne kolory mają do wyboru:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudne są :) Tak mnie kuszą te produkty niesamowicie, szkoda, że nie mam gdzie ich sobie 'podotykać'...

    OdpowiedzUsuń
  26. ach ach ach, nie umiałabym zdecydować, który dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, miewam podobne dylematy :D

      Usuń
  27. Cudowności! Najbardziej spodobał mi się Cherry Bloosom, choć w zupełności nie wiem skąd ta nazwa - dla mnie to bardziej na brzoskwinkę wygląda :D Lecę sprawdzić czy LiliLolo poza granice Polski wysyła :D
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha nie wiem skąd mi się ulęgła w głowie myśl, że to polska firma... :P Toż oni z UK... :D
      Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
      :)

      Usuń
    2. Nazwa taka ... polska ;P

      pozdrawiam :*

      Usuń
  28. Są bardzo napigmentowane - ja wolę chyba coś delikatniejszego by w razie potrzeby móc stopniować efekt. Tymi pewnie zrobiłabym sobie placki :p

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)