poniedziałek, 28 maja 2012

Osesek na wypasie ;-)

Od paru dni gości u nas maluszek, który potrzebuje trochę naszej opieki, zanim się usamodzielni. Na zdjęciach pełen relaks -  brzuszek pełny, toaleta skończona, kiciak wygłaskany i wycałowany, więc można mruczeć i podgryzać cudze paluchy ;o) Zdjęcia trochę nieostre, bo malucha wręcz rozpiera energia ;)
 




Prawda, że słodziak? Nie ma jeszcze imienia, bo póki co wahamy się między krzykacz, wrzaskun, czy żarłok, ale poczekamy, może z czasem kiciak ukaże inne oblicza ;-)



piątek, 25 maja 2012

Lakier do paznokci 361, Inglot

Tak jak zbliżające się wielki krokami lato kusi ferią barw, podobnie kuszą pełnymi kolorowych lakierów do paznokci półki w  butiku Inglota i choć zwykle wybieram bezpieczne nudziaki, tym razem nie mogłam się oprzeć chęci, by zaszaleć i wybrałam bajecznie różową buteleczkę, którą widzicie poniżej.
 
Inglot 361
 
Inglot 361

Lakier przyzwoicie kryje już przy pierwszej warstwie, ale dopiero druga pozwala osiagnąć w pełni zadawalający efekt. Niestety dość szybko pojawiają się drobne odpryski, ale taka już uroda moich paznokci, rzadko który lakier wytrzymuje na nich bez szwanku dłużej niż jeden dzień. Ale mniejsza o to, kolor zachwyca mnie do tego stopnia, że wybaczam mu wszelkie niedoskonałości ;-)

Buteleczka 16 ml kosztuje 20 zł. Lakier nie zawiera szkodliwego toluenu, formaldehydu, ftalanu dibutylu i kamfory.



środa, 23 maja 2012

Shimmer Brick Nectar, Bobbi Brown

Niewiele jest chyba osób, którym na hasło shimmer brick nie zapalają się ogniki w oczach. Mowa tu oczywiście o kosmetoholikach, normalnym ludziom zostało to oszczędzone ;-)) Ale gdyby i przed nimi postawić pudełeczko z kolorowymi, pełnymi skrzących drobinek, paskami, to kto wie, czy nie uśmiechnęliby się z rozmarzeniem ;-) I rzeczywiście, trudno się nie zachwycić, bo rozświetlacze Bobbi Brown urzekają różnorodnością wersji kolorystycznych, doborem odcieni, prostotą pudełeczek i wreszcie efektem na policzkach. Do wyboru mamy pięć wersji kolorystycznych oraz pojawiające się sezonowo edycje limitowane. Wszystkie shimmery wykonywane są ręcznie.  Ja skusiłam się na kostkę w kolorze Nectar, pełną brzoskiwniowych i różowawych pasków.

Bobbi Brown Shimmer Brick Nectar

Rozświetlacz ze względu na brzoskwiniowo-różową tonację ładnie ożywia i odmładza twarz; malutkie drobinki dyskretnie odbijają światło sprawiając, że skóra wydaje się bardziej gładka. Uniwersalny kolor sprawia, że Nectar sprawdza się zarówno w roli rozświetlacza, mocniej nałożony - różu, a także cieni do powiek.

W świetle dziennym

Z flashem

Efekt rozświetlenia można stopniować, drobinki są na tyle małe, że nawet przy mocniejszej dawce koloru wciąż wyglądają ładnie. Shimmer łatwo się rozciera na skórze, nie pozostawiajac plam. Jest wydajny, mam go ponad rok, używam raz częściej, raz rzadziej, ale nie zmienia to faktu, że posłuży mi jeszcze długo.

Czy jest niezbędny? Oczywiście, że nie, na rynku jest spora liczba rozświetlaczy, które pozwolą nam uzyskać podobny efekt, nie rujnując przy tym naszych portfeli (regularna cena Shimmer Bricka to blisko 200 zł!).  Jakaś magia jednak musi być w tym pudełeczku, skoro u tak wielu osób zyskało miano kultowego ;-)


wtorek, 22 maja 2012

Paleta korektorów, Make-Up Studio

Make-Up Studio to holenderska firma kosmetyczna, oferująca swoje produkty zarówno profesjonalistom, jak i klientom indywidualnym.  Marka powstała w latach 80. i dziś ma  sklepy w ponad 50 krajach całego świata, choć akurat w Polsce nie jest zbyt popularna -  ja miałam okazję bliżej przyjrzeć się marce przy okazji nauki w szkole Beauty-Art ;) Jak każda marka, także i MUS ma w swojej ofercie kosmetyki całkiem fajne, jak i te zupełnie przeciętne. Na uwagę z pewnością zasługuje paleta korektorów Concealer Box, występująca w dwóch zestawach kolorystycznych (posiadam nr 2), po 6 kolorów każda - kolory te można ze sobą mieszać, aż do uzyskania właściwego odcienia. 

Concealer Box 2

Paleta jest stosunkowo niewielka, zaopatrzona w lusterko i miejsce na pędzelek, którego jednak producent nie dołączył do opakowania. Wkłady są wydajne, pojemność palety to 13 gramów (każdy wkład ma 4 ml). Sprawiający dość egzotyczne wrażenie korektor pomarańczowy sprawdza się w roli neutralizatora sinych i sino-niebieskich cieni pod oczami. Korektory są kremowe, ale niezbyt tłuste, powinny się sprawdzić na cerach skłonnych do przetłuszczania się, a także na skórze dojrzałej. Są trwałe i dobrze współpracują z podkładami, niezależnie od marki. 

W świetle dziennym

Z flashem
 
Głównym dystrybutorem kosmetyków Make-Up Studio w Polsce jest firma Beauty-Art Beaty Małachowskiej. Za paletę zapłacimy ok. 76 zł (absolwenci szkoły Beauty Art mają zniżkę), a za pojedyncze wkłady - 26 zł.
 
 


poniedziałek, 21 maja 2012

Podkład wodoodporny, Make-Up Atelier Paris

Wspominałam już na blogu o korektorach francuskiej firmy Make-Up Atelier Paris i dziś chciałabym przedstawić Wam kolejny rewelacyjny produkt tej firmy - podkład wodoodporny. Z założenia  przeznaczony dla profesjonalistów, ale przy odrobinie wprawy każdy adept sztuki makijażu świetnie sobie z nim poradzi. Podkład ma konsystencję płynnego fluidu, w zależności od koloru może być bardziej lub mniej wodnisty. Jest mocno napigmentowany, dzięki czemu już cienka warstwa gwarantuje wysoki poziom  krycia. Świetnie wygląda zwłaszcza aplikowany pędzlem typu flat-top. Największą jego zaletą jednak jest to, że przy tak dobrych właściwościach kryjących podkład świetnie dopasowuje się do skóry, a tym samym jest praktycznie niewidoczny. Z uwagi na to, że podkład jest wodoodporny, należy pamietać, by nie kłaść go na tłuste kremy, czy bazy, ponieważ zawartość tłuszczu rozpuści składniki podkładu, sprawiając tym samym, że rozwarstwi się on nam na twarzy w bardzo nieestetyczny sposób; dobre efekty daje nakładanie go na dedykowane mu bazy Make-Up Atelier. Do wyboru mamy kilkanaście (a poza Polską nawet kilkadziesiąt) odcieni, dodatkowo podkłady świetnie się ze sobą łączą - w przypadku braku odpowiadającego nam odcienia można zmieszać dwa różne, aż do uzyskania odpowiedniego koloru.
 
W świetle dziennym
Z flashem

Tyle o zaletach, teraz trochę o wadach. Przede wszystkim podkład niekoniecznie nadaje się do stosowania na co dzień, co bardziej wrażliwe cery może wysuszać i zanieczyszczać, powodując powstawanie zaskórników. Producent rekomenduje podkłady do wszystkich typów skóry, od siebie dodam, że te suche należy najpierw mocno nawilżyć, w przeciwnym wypadku podkład podkreśli wszelkie przesuszone miejsca i ogólnie stanie się bardziej widoczny. Na kolejny minus zasługują opakowania, które są plastikowe i z których szybko schodzą napisy. Od kosmetyku za bądź co bądź ok. 100 złotych, oczekiwałabym staranniejszej oprawy.
 
Komu więc polecam? Wszystkim, którzy lubią bądź potrzebują mocnego krycia, przy jednoczesnym zachowaniu naturalnego efektu. Podkład z pewnością świetnie sprawdzi się na wszelkich gorących ;-) i pełnych wrażeń uroczystościach, jak np. śluby.

Jedynym dystrybutorem kosmetyków Make-Up Atelier w Polsce jest firma Folaroni. Cena za opakowanie 30 ml to 99 zł, podkład dostępny jest także w opakowaniu 120 ml za 212 zł. Składając zamówienie na większe opakowanie warto upewnić się, czy w środku znajduje się pompka.


Weekend ;-)


W niedzielę, korzystając z bajecznej pogody, wybraliśmy się na Półwysep Helski. Zatrzymaliśmy samochód między Juratą, a Helem i plażą przeszliśmy parę kilometrów w stronę Helu.

Półwysep Helski od strony morza

Rozgrzany słońcem piasek sprawiał, że chodzenie boso było prawdziwą przyjemnością. Morskie fale co jakiś czas moczyły nam stopy, przypominając, że to dopiero maj i na kąpiele w Bałtyku jest stanowczo za wcześnie ;-)

Najwyższe wzniesienie na Półwyspie - Góra Szwedów z pierwszą helską latarnią

Lazurowy kolor wody do złudzenia przypominał kolor Morza Śródziemnego ;-)

Wydmy
 
Część Półwyspu Helskiego to rezerwat, na terenie którego znajdują się wydmy. Te akurat są już mocno porośnięte roślinnością, ale są tereny, gdzie krajobraz jest iście kosmiczny ;-)

;-)

Prawda, że można się zakochać w takich widokach? Ja, mimo, że góralka z pochodzenia ;-), uwielbiam morze i nic nie relaksuje mnie tak bardzo, jak spacer po plaży, z szumem fal w tle, chrzęstem piasku pod stopami i skrzekiem mew nad głowami.


piątek, 18 maja 2012

Kryolan, Abu Dhabi

Gdyby policzyć ilość fioletowych, różowych, fioletowo-różowo-podobnych  cieni w moim posiadaniu to... nie, lepiej tego nie liczyć ;o) Jedne z nich to paleta Abu Dhabi Kryolan, w skład której wchodzą cienie o nazwach (od najjaśniejszego): Marble, TO, Flirt, W29 i Eggplant.
 
Kryolan Abu Dhabi

Cienie są dość dobrze napigmentowane, choć by wydobyć z nich całe piękno i moc koloru zdecydowanie lepiej nakładać je na bazę (poniżej cienie są bez bazy - pierwszy rząd, i na bazie ArtDeco - drugi rząd). Łatwo się blendują i mimo że widzę małe różnice pomiędzy poszczególnymi odcieniami nie jest to nic, z czym nie można by sobie poradzić dobrym pędzelkiem. Nie osypują się zanadto, są wydajne, ponadto do palety można dokupić pojedyncze wkłady. Do pudełka oryginalnie dołączony jest pędzelek.
 
W świetle dnia

Jak widać z najjaśniejszego cienia trudno wydobyć jakiś konkretny odcień, ale jak się mu bliżej przyjrzeć to okazuje się, że opalizuje piękną poswiatą ecru.  Kolory są bardzo uniwersalne, pasują zarówno do zielonych, brązowych jak i niebieskich tęczówek.


Z flashem

Koszt palety to około 70 zł. A Wam jak się podobają? :-)


czwartek, 17 maja 2012

Korektory w kremie - Make-Up Atelier Paris

Korektory w kremie zwykle są świetnie napigmentowane, ale przez to znacznie cięższe od ich płynnych odpowiedników.  Przydają się głównie gdy chcemy ukryć większe niespodzianki na twarzy, mocne cienie pod oczami, blizny, znamiona, czy nawet tatuaże.  W moim kuferku jest cała ich gromada, dziś jednak chciałabym skupić się na nie tak dawnym odkryciu, jakim są korektory francuskiej marki Make-Up Atelier Paris.

Według producenta:
Doskonały produkt wodo- i potoodporny, nie podsiadający zapachu. Rozdrobniona formuła korektora powoduje zadziwiający efekt krycia już po nałożeniu cienkiej warstwy. Kosmetyk świetnie kamufluje i kryje wszelkiego rodzaju przebarwienia i niedoskonałości skóry.

Posiadam trzy spośród siedmiu odcieni: bardzo jasny różowawy MP, jasnobeżowy w żółtawej tonacji M1Y i zielony MCV1.  Nie testowałam ich wodoodpornych właściwości, ale te kryjące rzeczywiście są bardzo dobre. Moim ulubieńcem jest najjaśniejszy z nich, MP, który rewelacyjnie sprawdza się w rozjaśnianiu cieni pod oczami. Twarz w mgnieniu oka nabiera blasku i wydaje się bardziej wypoczęta. Kusi prawda?  ;-)


W świetle dziennym


Z flashem

Na zdjęciach kolejno:

1. Dermacol 206 (trochę przypadkiem, ale ponieważ jest dość popularny to może łatwiej będzie niektórym zwizualizować sobie odcienie korektorów MAP ;-) )
2. MP
3. M1Y
4. MCV1

wtorek, 15 maja 2012

Fiołkowo

Jakiś czas temu pod moje pędzle wpadła Kira - moja ulubiona modelka ;-) Make-up bardzo prosty, nic wymyślnego, ale chciałabym tak bajecznie wyglądać w fioletach ;)) Prawda, że cudna z niej fioletowa wróżka?


 




Makijaż w większości wykonany jest kosmetykami MAP (podkład, bronzer, szminka) + cienie Dior i Inglot, eyeliner Make Up Studio.

poniedziałek, 14 maja 2012

Spełnione obietnice - Lancome Teint Idole Ultra 24H Foundation

Wszyscy mają bloga, mam i ja! ;-) Skusiłam się wreszcie, uwielbiam kosmetyki, lubię ich używać, lubię też czytać rzeczowe recenzje i takie właśnie sama mam nadzieję pisać. Liczę na to, że starczy mi czasu i zapału, zwłaszcza, że z tym ostatnim bywa  u mnie krucho ;o)
 
zdj. google
Na dzień dobry opiszę nowość, która wzbudziła spore zainteresowanie głównie za sprawą obietnic producenta. Mowa o podkładzie Teint Idole Ultra 24H Foundation, który - ponoć po latach badań - marka Lancome zaproponowała swoim klientkom. Kosmetyk ma łączyć w sobie trwałość, krycie i pielęgnację. Dzięki technologii EternalSoft, podkład Teint Idole Ultra 24h walczy z oznakami zmęczenia. Bez konieczności poprawy makijażu, cera pozostaje wygładzona, ujednolicona i nieskazitelna (za lancome.pl).  Dodatkowo posiada filtr przeciwsłoneczny SPF 15. 
 
Z moich doświadczeń wynika, że dobre krycie niekoniecznie idzie w parze z pielęgnacją, tym bardziej ciekawa byłam tego cuda, zwłaszcza że pierwsze recenzje brzmiały obiecująco. Firma Lancome pokusiła się o zaoferowanie niespotykanie szerokiej gamy kolorystycznej w aż 50 odcieniach, w tym 15 przeznaczonych na rynek europejski. Moim zdaniem kolorówka dystrybuowana na rynek Polski wciąż jest zbyt ciemna, teoretycznie zaczyna się od odcienia 005 Beige Ivore, a w praktyce najjaśniejszy jaki znalazłam  w perfumeriach to 010 Beige Porcelain (wpada w róż) i 01 Beige Albatre (neutralnie beżowy), na który ostatecznie się skusiłam. Podkład zamknięty jest w miłym dla oka flakoniku z pompką, która pozwala na precyzyjne dozowanie kosmetyku.  Zapach zupełnie mi nie odpowiada, jest ciężki i duszący, zakochana w melonowym aromacie Skin Illusion Clarinsa mocno się rozczarowałam. Niemniej spotkałam się też z opiniami, że jest po prostu różany. Być może, widać wolę ogórki ;-)

zdj. google
 
Podkład ma lekką, ale jednocześnie dość treściwą konsystencję. Nakładam go pędzlem typu flat top i tak aplikowany świetnie wtapia się w skórę. Nie ma mowy o pudrowej woalce - przy dobrze dobranym odcieniu i minimalnej ilości na twarzy efekt jest na tyle naturalny, że można się pokusić o określenie make up - no make up. Jest przy tym niesamowicie wydajny, porównując ilość potrzebną do pokrycia twarzy tym podkładem, a moim ulubieńcem - Skin Illusion Clarinsa, Lancome wygrywa w przedbiegach. Kryje przyzwoicie, ale daleko mu do krycia oferowanego przez podkłady typu Colorstay Revlona, czy Double Wear Estee Lauder. Teint Idole Ultra 24H Foundation  całkiem nieźle dopasowuje się do koloru skóry (miałam okazję to sprawdzić, bo jednak odcień, który posiadam wiosną był jeszcze nieco zbyt ciemny, a przy pierwszych testach nie chciało mi się czekać lata) i nie ciemnieje w ciągu dnia. Dodatkowo, zgodnie z obietnicą producenta, podkład zapewnia satynowy mat przez wiele godzin. Nie używam na co dzień pudrów sypkich, więc nie jestem w stanie określić jak zachowuje się w połączeniu z nimi, ale wydaje mi się, że sam w sobie na tyle dyscyplinuje skórę, że stają się one zbędne. Na tym nie koniec jego zalet - podkład rzeczywiście jest trwały, nie straszny mu upał czy dotykanie twarzy, pozostaje na swoim miejscu aż do demakijażu.

Czy pielęgnuje? Nie do końca, ja raczej mam wrażenie lekkiego wysuszenia skóry, niemniej odpowiednio nawilżający krem szybko radzi sobie z tym dyskomfortem, a dla mnie to stosunkowo niska cena za perfekcyjny wygląd skóry przez cały dzień. Nie zapycha i raczej nie uczula - testowany dermatologicznie. Cena - ok 160 zł.
 
Polecam, jest to świetna alternatywa na lato, podkład lekki, niemal niewidoczny, a przy tym trwały i oferujący stosunkowo dobre krycie.