czwartek, 16 sierpnia 2012

Japonesque w akcji ;-)

Daawno, daawno temu obiecałam Wam recenzję termicznej zalotki Japonesque ;-) Trochę to trwało zanim znalazłam rzęsy godne obfocenia, ale proszę - oto są.

Okazuje się, że zrobienie zdjęć, na których widać podkręcenie wcale nie jest takie proste (zwłaszcza jeśli modelka ma naturalnie lekko wywinięte rzęsy, pozazdrościć!), no ale mam nadzieję, że co nieco uda Wam się zobaczyć.


Prawe oko - rzęsy z użyciem zalotki, lewe oko - bez zalotki


Prawe oko - rzęsy z użyciem zalotki, lewe oko - bez zalotki


Prawe oko - rzęsy z użyciem zalotki, lewe oko - bez zalotki

Tusz na rzęsach to Maybelline, Colossal Volum' Express -  jedna cienka warstwa.

Zalotkę można używać w trojaki sposób:

- podwinąć nieumalowane rzęsy, następnie nałożyć na nie tusz

- umalować rzęsy tuszem, a następnie podwinąć je zalotką

- nałożyć jedną warstwę tuszu, użyć zalotki, po czym ponownie umalować rzęsy.

Sposób trzeci jest moim ulubionym, głównie z tego względu, że czasem zdarza się, że zalotka ściąga trochę tuszu z rzęs. Nie dzieje się tak zawsze, podejrzewam, że wiele zalezy od samego tuszu, niemniej opisana przeze mnie metoda pozwala minimalizować straty ;-)

Zalotka ładnie wywija rzęsy, a temperatura do jakiej się nagrzewa jest na tyle nieduża, że choć odczuwamy ciepło na powiece, to nie grozi nam to w żadnym razie poparzeniem, ani tym samym uszkodzeniem rzęs. Skręt jest stosunkowo trwały, a podwinięte rzęsy ładnie otwierają oko, powiększając je optycznie.

Zalotkę należy włączyć jakieś 15 sekund przed użyciem. Dołączona do zestawu bateria starcza na długo.

Polecam, praca z zalotką Japonesque jest szybka, łatwa i przyjemna :)




11 komentarzy:

  1. używam zwykłej zalotki i jestem zadowolona, aczkolwiek termicznej nigdy nie miałam w rękach więc nie mam co porównywać.
    a modelka, jeśli ma takie rzęsy podwinięte naturalne "to ja wysiadam" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny efekt :). Ja mam zalotke podgrzewana z Sephory i tez musze zrobić zdjęcia, wtedy dopiero się widzi dużą różnicę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekt jest widoczny :)
    Bałabym się, że poparzę sobie powieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma obawy, odczuwalne jest jedynie przyjemne ciepełko :)

      Usuń
  4. Ja teraz oszczędzam jak głupia i już miałam tę zalotkę w koszyku, ale odpuściłam :(. Muszę poszukać recenzji tej sephorowej zalotki, może też jest w porządku i trochę popracuje zanim mnie będzie stać na lepszy sprzęt :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zalotek się boję, ale rzęsiska to masz długie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ masz długie rzęsy! Piękne i zalotne:)
    Dobrze, że japoneska' działa:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny, chciałabym, ale to nie moje rzęsy :D W imieniu właścicielki dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na ostatnim zdjęciu zwłaszcza widać różnicę:) No i lista zakupowa się powolutku tworzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. jakie wspaniałe delikatne oczka!♡

    OdpowiedzUsuń

Daj znać, co o tym myślisz :-)