wtorek, 22 listopada 2016

Narciso Poudree

   
Ulubiony zapach późnego lata, a i teraz, jesienią,  nieczęsto się z nim rozstaję. Bliskoskórny, cielesny i niemal intymny w swojej delikatności. Niesamowicie kobiecy. Narciso Rodriguez, Narciso Poudree. Miłość od pierwszego wejrzenia.

niedziela, 13 listopada 2016

Jesienna pielęgnacja twarzy z Phenome

Witajcie! Mam tak straszne zaległości w blogowaniu, że sama nie wiem od czego zacząć. Nie było mnie tu dobrych parę tygodni, a i w międzyczasie sporo się działo - moja kolekcja perfum powiększyła się o przecudny flakon Narciso Poudree (a na wishlistę trafiły trzy kolejne zapachy), odkryłam dwa niesamowite podkłady ze skrajnych półek cenowych, znalazłam swoją nową ulubioną pomadkę, serum i  masło do ciała oraz poznałam świetną linię kosmetyków do włosów. I tylko w temacie pielęgnacji twarzy niewiele się zmieniło, jak lubiłam kremy Phenome, tak dalej je lubię. I o nich dzisiaj właśnie, na pozostałe odkrycia zapraszam w następnych postach :) 


sobota, 29 października 2016

Shiseido, Synchro Skin

Najnowszy podkład Shiseido, Synchro Skin  narobił sporo hałasu na podkładowym rynku, i zrobił to na tyle skutecznie, że skusiłam się na niego i ja, choć na ogół podkłady Shiseido nie podobijają mojego serca. Czy temu się udało? Poczytajcie!

środa, 19 października 2016

Pupa Velvet Garden

Nie pamiętam, kiedy i czy w ogóle przydarzyła mi się taka długa przerwa w blogowaniu ;) Wybaczcie, po drodze było mnóstwo pracy, urodzinowy wyjazd do Toskanii, niezwykle klimatyczny koncert Imany i wreszcie oswajanie rzeczywistości pourlopowej. To był piękny czas, pełen niespodzianek i sympatycznych znajomości -  na pewno na długo zostanie w mojej pamięci ;) A jeśli zastanawiacie się, gdzie by tu wypaść na słonecznych dni parę, to nie zastanawiajcie się dłużej, podpowiem - Toskania! Bajecznie kolorowy, zwłaszcza teraz jesienią, region, z przepysznym jedzeniem, jeszcze lepszą kawą i absolutnie zjawiskowym winem ;) Wiem, co piszę, wypiłam go naprawdę spore litry i to w zaledwie kilka dni. Były też kosmetyczne odkrycia, zgarnięty na lotnisku nowy podkład Guerlain, Lingerie de Peau niespodziewanie okazał się prawdziwym objawieniem! Post o Toskanii (jak i o podkładzie Guerlain ;)) na pewno wkrótce pojawi się na blogu, a teraz zapraszam do recenzji jesiennej kolekcji Pupa.